Kioto najczęściej pokazuje się przez pryzmat kilku wielkich symboli: Kinkaku-ji (Złotego Pawilonu), Fushimi Inari, Arashiyamy i zatłoczonych uliczek Ninenzaka i Sannenzaka. I jasne, to są miejsca piękne i warte zobaczenia, ale w Kioto warto też zejść z głównych tras.
W bocznych uliczkach, małych chramach i świątyniach ukrytych między domami znajduje się zupełnie inne Kioto. Cichsze, bardziej skromne i mocno mistyczne. Takie, w którym ogromne drzewo kamforowe, figurka dzika czy samotny kruk potrafią zrobić większe wrażenie niż najbardziej znane kadry z Instagrama.
Na tej wyprawie zabiorę Was do miejsc nieoczywistych i pokażę Wam Kioto, jakiego nie znajdziecie w przewodniku. To nie będzie Kiyomizu-dera czy Ginkaku-ji (Srebrny Pawilon), ale małe świątynie, w których naprawdę można uwierzyć w potęgę natury i jej bóstwa.
Chram Imakumano-jinja
Imakumano-jinja było jednym z największych odkryć tej podróży. Tego miejsca w ogóle nie było na mojej liście, a trafiliśmy na nie zupełnie przypadkiem, spacerując w stronę Ninenzaka i Sannenzaka. Słońce powoli zachodziło, a kamienna brama torii wydawała się zapraszać do środka. Światło przepięknie padało na ołtarz i ogromne drzewo kamforowe.

Imakumano-jinja to niewielki chram shintō w Higashiyamie, założony w 1160 roku przez cesarza Go-Shirakawę. Był związany z kultem Kumano, jednego z najważniejszych regionów pielgrzymkowych Japonii. Nazwę Imakumano można rozumieć jako „nowe Kumano” albo „Kumano tutaj, teraz”, czyli miejsce, które symbolicznie przenosiło duchowość odległego Kumano do dawnej stolicy.
Zauważycie tutaj sporo symboliki z trójnogim krukiem. Nieprzypadkowo. To Yatagarasu, mityczny kruk uważany za wysłannika bóstw Kumano i symbol prowadzenia we właściwym kierunku. Według mitologii miał poprowadzić cesarza Jimmu w drodze z Kumano do Yamato. Dlatego kojarzy się z dobrą drogą, zwycięstwem, szczęściem i osiąganiem celu.
Kiedy spacerowaliśmy po terenie chramu i podeszliśmy do ołtarza, tuż obok przysiadł ogromny kruk i uważnie się nam przyglądał. Mnie zmiotło z nóg. Przez moment próbowałam dostrzec, czy nie ma przypadkiem trzech nóg jak w legendzie. Takie momenty człowiek zapamiętuje naprawdę na długo i zaczyna wierzyć, że za fasadą codzienności jest jakiś inny, bardziej duchowy świat.

Ogromne wrażenie robi tu stare drzewo kamforowe, o którym wspominałam na początku. Według lokalnych przekazów ma około 900 lat i zostało sprowadzone z Kumano oraz zasadzone przez samego Go-Shirakawę. Jest czczone jako drzewo związane ze zdrowiem i długim życiem.
Imakumano-jinja ma też ciekawy związek z teatrem nō. Według lokalnych przekazów właśnie tutaj miały odbywać się przedstawienia związane z początkami tej tradycji scenicznej. To kolejna warstwa tego miejsca, której na pierwszy rzut oka w ogóle się nie spodziewacie.
Zachęcam Was, żeby odkrywać Kioto po swojemu i wchodzić w takie zaciszne miejsca. Najczęściej to właśnie tam kryją się największe emocje i wzruszenia.
Świątynia Zenkyo-an
Do świątyni Zenkyo-an dotarliśmy o zmierzchu. Przyciągnęły nas nastrojowe lampiony i figurki dzików. I nie, dziki nie są tu przypadkową ozdobą. To atrybuty Marishiten, buddyjskiego bóstwa ochrony, zwycięstwa i powodzenia. Dlatego na terenie Zenkyo-an zamiast typowych psów-strażników czy lwów komainu zobaczycie właśnie koma-inoshishi, czyli kamienne dziki. Warto ich wypatrywać, bo są dosłownie wszędzie. Szukanie tej ukrytej symboliki we wszystkich elementach to fantastyczna zabawa.



Marishiten było silnie związane z kultem światła i mirażu. W Japonii wierzono, że tak jak mirażu nie da się złapać ani zranić, tak osoba chroniona przez Marishiten może uniknąć niebezpieczeństwa. Nic dziwnego, że modlili się do niej samurajowie, a dziś przychodzą tu osoby proszące o powodzenie, zwycięstwo i dobrą drogę do celu.
To jest właśnie Kioto, które lubię najbardziej. Niewielkie miejsca, praktycznie ukryte przed wzrokiem ludzi, a kryjące w sobie niezwykłe opowieści.
Świątynia Kōdai-ji i las bambusowy
Kōdai-ji jest jedną z najbardziej eleganckich świątyń w Kioto. Ma spokojną, refleksyjną atmosferę, piękne ogrody, subtelną architekturę i niewielki bambusowy las, który dla mnie był jednym z najładniejszych fragmentów całego kompleksu.
Świątynia została założona w 1605 roku przez kobietę o niezwykłej historii. Nene była żoną jednego z najpotężniejszych ludzi w historii Japonii, Toyotomiego Hideyoshiego, który zjednoczył kraj pod koniec XVI wieku. Po jego śmierci Nene założyła tę świątynię jako miejsce modlitwy za jego duszę. Później została mniszką i przyjęła imię Kōdai-in. To właśnie od tego imienia pochodzi nazwa świątyni: Kōdai-ji, czyli dosłownie „świątynia Kōdai”.

Jednym z najbardziej magicznych fragmentów Kōdai-ji jest mały bambusowy las. Nie jest tak ogromny jak słynny las bambusowy w Arashiyamie, ale dzięki temu jest spokojniejszy, bardziej intymny i często prawie pusty. Razem z nami były tutaj tylko cztery osoby.

Przy wyjściu znajduje się mały sklepik z herbatą i pamiątkami oraz pięknym widokiem na staw. Możecie tutaj zaplanować krótki odpoczynek.
Koszt wejścia na teren świątyni to 800 jenów, czyli ok. 18 zł.
Świątynia Ryōzen Kannon
Tuż obok świątyni Kōdai-ji znajduje się Ryōzen Kannon. To miejsce od razu przykuwa uwagę ogromnym, białym posągiem Kannon, czyli bodhisattwy miłosierdzia. Figura ma około 24 metry wysokości i góruje nad całym terenem. To właśnie ten pomnik skłonił nas, żeby wejść do środka.


Co ciekawe, do wnętrza ogromnego posągu Kannon można wejść. Wejście znajduje się z tyłu figury. W środku umieszczono wizerunki opiekuńczych bóstw związanych z dwunastoma znakami zodiaku.
Formalnie Ryōzen Kannon jest świątynią buddyjską i miejscem pamięci, ale nie ma atmosfery klasycznej, starej świątyni. To raczej powojenny pomnik i miejsce zadumy. Ryōzen Kannon została odsłonięta w 1955 roku jako miejsce modlitwy za ofiary II wojny światowej. Odprawia się tu modlitwy nie tylko za japońskich żołnierzy, ale też za żołnierzy innych krajów, którzy zginęli w czasie wojny.
Na terenie kompleksu znajduje się miejsce pamięci poświęcone Nieznanemu Żołnierzowi oraz sala z tablicami upamiętniającymi poległych.
Znajdziecie tu również Aizen Myōō-dō, czyli niewielki pawilon poświęcony Aizen Myōō. To bóstwo buddyjskie, do którego modlą się osoby proszące o dobrą relację, spełnienie w miłości, szczęśliwe małżeństwo i harmonię w domu. Jeśli więc macie życzenia związane z miłością albo rodziną, to właśnie tutaj warto się na chwilę zatrzymać.
Kawałek dalej zobaczycie też ludzi obchodzących złoty kamień życzeń. Rytuał polega na tym, żeby położyć prawą rękę na kamieniu, obejść go trzy razy, a potem zapisać swoje życzenie na papierowym krążku i zawiesić je obok innych.
Koszt wejścia na teren świątyni to 300 jenów, czyli ok. 7 zł.
Świątynia Shōren-in
Shōren-in, podobnie jak Kōdai-ji, jest jedną z bardziej eleganckich i spokojnych świątyń w Kioto. Powstała w XII wieku jako świątynia szkoły buddyzmu Tendai. Przez wieki była świątynią monzeki, czyli świątynią zarządzaną przez członków rodziny cesarskiej lub arystokracji. Dlatego jej architektura przypomina bardziej spokojną rezydencję niż klasztor. Zamiast monumentalnych budynków zobaczycie tu eleganckie pawilony, maty tatami, przesuwne drzwi fusuma i drewniane werandy wychodzące na ogród.
Shōren-in bywało też tymczasową rezydencją cesarską. Po wielkim pożarze Kioto w 1788 roku, gdy spłonął Pałac Cesarski, świątynia pełniła funkcję tymczasowego pałacu dla cesarzowej Go-Sakuramachi.
Jedną z najpiękniejszych rzeczy w Shōren-in jest możliwość zajęcia miejsca na tatmi i spokojnego patrzenia na ogród.



Na terenie świątyni znajduje się również niewielki bambusowy las.


Koszt wejścia na teren świątyni i ogrodów to 600 jenów, czyli ok. 14 zł.
Ścieżka Filozofów i świątynia Hōnen-in
Ścieżka Filozofów to jedna z najpiękniejszych tras spacerowych w Kioto. Biegnie wzdłuż niewielkiego kanału i szczególnie pięknie wygląda wiosną, gdy kwitną wiśnie.
Nazwa ścieżki pochodzi od Nishidy Kitarō, jednego z najważniejszych japońskich filozofów XX wieku i profesora Uniwersytetu w Kioto. Podobno codziennie spacerował tędy w ramach medytacji i rozmyślał nad swoimi ideami.

Tuż obok Ścieżki Filozofów znajduje się świątynia Hōnen-in. By do niej dotrzeć, musicie odbić lekko w stronę wzgórz Higashiyamy i podejść kawałek pod górkę, ale jest to krótki i bardzo przyjemny spacer.
Hōnen-in to świątynia związana z Hōnenem, mnichem żyjącym na przełomie XII i XIII wieku oraz założycielem szkoły buddyzmu Jōdo, czyli Czystej Krainy. Jego nauka była bardzo prosta i dzięki temu bliska zwykłym ludziom. Zamiast skomplikowanych rytuałów najważniejsza była szczera wiara w Buddę Amidę i recytacja jego imienia.
Najbardziej charakterystycznym elementem Hōnen-in jest wejście. Prowadzi przez starą, krytą strzechą bramę, często porośniętą mchem.


Zaraz za bramą zobaczycie dwa kopce z białego piasku. To byakusadan, czyli rytualne kopce symbolizujące oczyszczenie. Tradycja mówi, że przechodząc między nimi, odwiedzający symbolicznie oczyszcza ciało i umysł przed wejściem dalej.
Na przestrzeni lat Hōnen-in stało się dużo bardziej popularne i nie miałam już wrażenia, że jest to sekretne miejsce, o którym wie niewiele ludzi. Liczyłam na ciszę i spokój, a zastałam piękne ogrody, ale na pewno nie samotną zadumę. Być może dlatego poczułam lekkie ukłucie zawodu. Mimo wszystko nie można odmówić tej świątyni uroku, więc sprawdźcie na własną rękę i dajcie znać w komentarzach, co myślicie.
Uwaga! Wnętrza świątyni nie zawsze są dostępne. Teren można zwykle odwiedzać bezpłatnie przez cały rok, ale główne budynki bywają otwierane tylko sezonowo.
Podoba Ci się ten wpis? 🙌 Wesprzyj moją twórczość!
I to już wszystkie mniej popularne atrakcje Kioto, które sprawdziłam osobiście i mogę Wam polecić. Mam nadzieję, że ten wpis będzie dla Was inspiracją i pomoże Wam zaplanować podróż również po tych mniej oczywistych miejscach w Kioto.
A najbardziej zachęcam Was do tego, żeby w Kioto trochę się zgubić i dać się poprowadzić bóstwom. Zaprowadzą Was do tych świątyń, do których naprawdę potrzebujecie trafić.
Jeśli macie ochotę wesprzeć moją blogową twórczość, możecie postawić mi wirtualną kawę. To dla mnie ogromnie miły gest i wielka motywacja do dalszego pisania. Dziękuję, że doceniacie moją pracę.
Najczęściej zadawane pytania
Czy w Kioto da się znaleźć miejsca bez tłumów?
Tak, ale trzeba zejść z najbardziej oczywistych tras. Kioto jest bardzo popularne i przy największych atrakcjach, takich jak Fushimi Inari, Kiyomizu-dera, Kinkaku-ji czy Arashiyama, tłumy są właściwie wpisane w doświadczenie. Nie oznacza to jednak, że całe miasto takie jest.
Najpiękniejsze momenty często czekają kilka ulic dalej, w mniejszych chramach, bocznych alejkach i świątyniach, które nie są pierwszym wyborem wycieczek. Właśnie dlatego warto zajrzeć do takich miejsc jak Imakumano-jinja, Zenkyo-an czy Ryōzen Kannon. To nie zawsze będą miejsca zupełnie puste, ale mają dużo spokojniejszy rytm.
Jak uniknąć tłumów w Kioto?
Najprostsza zasada: najpopularniejsze miejsca zwiedzajcie bardzo wcześnie rano albo bardzo późnym wieczorem. Jeśli marzycie o Kiyomizu-dera albo bambusowym lesie w Arashiyamie, idźcie tam o świcie albo możliwie blisko otwarcia. Fushimi Inari możecie zwiedzić nocą.
W środku dnia najlepiej przerzucić się na spokojniejsze miejsca: małe świątynie, boczne uliczki Higashiyamy, ogrody albo chramy, które nie pojawiają się w każdym planie wycieczki. Kioto najbardziej męczy wtedy, gdy próbujecie iść dokładnie tą samą trasą, co wszyscy.
Czy mniej znane świątynie w Kioto naprawdę warto odwiedzać?
Moim zdaniem tak. Największe atrakcje Kioto są piękne i często absolutnie warte zobaczenia, ale to właśnie w mniej popularnych miejscach łatwiej poczuć atmosferę miasta. Bez pośpiechu, bez kolejki do zdjęcia, bez wrażenia, że trzeba coś odhaczyć.
Czy Ścieżka Filozofów ma sens poza sezonem sakur?
Tak, ale warto wiedzieć, czego się spodziewać. W czasie kwitnienia wiśni Ścieżka Filozofów jest przepiękna, ale też dużo popularniejsza. Poza sezonem nie będzie aż tak spektakularna, za to może być spokojniejsza i bardziej spacerowa. Najlepiej potraktować ją nie jako samodzielną atrakcję, dla której jedziecie przez pół miasta, ale jako część większego spaceru. Możecie połączyć ją z Hōnen-in.
Czy Hōnen-in to nadal ukryta perełka Kioto?
I tak, i nie. Hōnen-in jest dużo spokojniejsze niż największe atrakcje Kioto, ale nie nazwałabym go już miejscem zupełnie ukrytym. Na przestrzeni lat stało się bardziej popularne, szczególnie wśród osób szukających mniej oczywistych świątyń przy Ścieżce Filozofów.
Ile świątyń w Kioto warto zaplanować jednego dnia?
Nie przesadzałabym. W Kioto bardzo łatwo wpaść w pułapkę planowania pięciu albo sześciu świątyń dziennie, bo na mapie wszystko wygląda blisko i kusząco. W praktyce po trzeciej świątyni wiele osób zaczyna czuć zmęczenie, a kolejne miejsca zlewają się w jedno. Lepiej wybrać dwa, maksymalnie trzy miejsca w jednej okolicy i dać sobie czas na spokojny spacer, kawę, obiad albo przypadkowe odkrycie czegoś po drodze.


