Półwysep Snæfellsnes na zachodzie Islandii jest naprawdę zachwycający. Wybierając się na wycieczkę wokół całego półwyspu, można się zatrzymywać dosłownie co 15-30 minut, by oglądać kolejne atrakcje, a sam widok z okna samochodu już cieszy oko. Naprawdę, Snæfellsnes to gwarancja braku nudy. Ten półwysep często jest zwiedzany przy okazji przejazdu Ring Road i poświęca się na niego jeden dzień. I owszem, półwysep Snæfellsnes da się zobaczyć w jeden dzień (tak było i u nas), ale spokojnie można tu spędzić nawet trzy dni i wciąż nie będziecie się nudzić.
Snæfellsnes w dosłownym tłumaczeniu oznacza „półwysep śnieżnej góry”, bo na jego zachodnim krańcu stoi lodowcowy wulkan Snæfellsjökull, widoczny przy dobrej pogodzie aż z Reykjawiku.
O półwyspie Snæfellsnes często mówi się „Islandia w miniaturze” i muszę przyznać, że jest w tym wiele prawdy. Na tak niewielkim obszarze znajdziecie prawie wszystko, co charakterystyczne dla Islandii: czarne plaże jak Djúpalónssandur, klify i skalne łuki w Arnarstapi, fotogeniczną górę Kirkjufell, pola lawowe i rybackie miasteczka. Krajobraz zmienia się co kilka kilometrów: od mchu i lawy, przez dramatyczne wybrzeże, po biel czapy lodowca.
Zapraszam zatem na przegląd największych atrakcji półwyspu Snæfellsnes! Kolejność nie jest przypadkowa. Odzwierciedla kolejność, w jakiej zwiedzaliśmy poszczególne atrakcje lub w jakiej planowaliśmy je zwiedzać, bo niestety nie udało nam się zrealizować wszystkich planów. Przeczytajcie i wybierzcie sami, które atrakcje są dla Was najciekawsze!
Wodospad Selvallafoss
Wodospad Selvallafoss nie jest największy na Islandii, ma zaledwie 19 metrów wysokości, ale opada w dół trzema kaskadami i można przejść za kurtyną wody. Koniecznie weźcie ze sobą kurtki przeciwdeszczowe lub zapasowe ubrania do samochodu, bo mgiełka potrafi ostro zrosić.

Wodospad ten często jest nazywany Sheep’s Waterfall, czyli dosłownie „owczy wodospad”, bo na okolicznych zboczach rzeczywiście pasą się liczne owce. Oficjalna nazwa Selvallafoss pochodzi od pobliskiego jeziora Selvallavatn, którego potok zasila kaskady.
Na miejscu znajdziecie darmowy parking, z którego rozciąga się świetny widok na pola lawowe Berserkjahraun czy wspomniane wyżej jezioro Selvallavatn. Jednak by dostać się do wodospadu, będziecie musieli wykonać krótki trekking. Możecie wybrać ścieżkę po prawej lub lewej stronie; ta po prawej jest wybierana najczęściej, bo prowadzi do miejsca, z którego najlepiej podziwiać ten wodospad. Zarezerwujcie tu sobie od 15 do 45 minut, w zależności od tego, czy chcecie zobaczyć wodospad i z góry i z dołu.
Góra Kirkjufell i wodospad Kirkjufellfoss
Kirkjufell to jedna z najbardziej rozpoznawalnych gór Islandii. Jej nazwa w dosłownym tłumaczeniu oznacza „kościelną górę”. Nazwa ta przylgnęła do niej, ponieważ kształt góry przypominał osadnikom wieżę kościelną. Co ciekawe, dawni duńscy żeglarze mówili na nią Sukkertoppen, czyli „Cukrowa Góra”, bo kojarzyła im się ze stożkiem cukru. Ale patrząc na Kirkjufell, łatwo o całą gamę przeróżnych skojarzeń: od grotu strzały, przez czapkę czarownicy, po płetwę rekina czy dzwon. Nic dziwnego, że twórcy „Gry o tron” wybrali Kirkjufell na Arrowhead Mountain (dosł. „Góra Grotu Strzały”). Sami zdecydujcie, co Wam przypomina najbardziej.
Niezależnie od nazwy, ta góra jest naprawdę niesamowita. Spójrzcie na to, jak wygląda – jakby ktoś ją rzeźbił warstwa po warstwie. I jeśli macie podobne skojarzenie, to jesteście blisko prawdy, bo to właśnie lodowce wyrzeźbiły ją w ten sposób. Jak? Kirkjufell jest bowiem nunatakiem, czyli szczytem, który w epoce lodowej wystawał ponad lądolód, a lodowce z obu stron „rzeźbiły” jego strome ściany.

Tuż obok Kirkjufell znajduje się wodospad Kirkjufellfoss, stanowiący naturalne lustro, w którym kościelna góra może się przeglądać w pogodny dzień. Niewysoki, trzystopniowy wodospad płynie tuż obok drogi 54. Magia tego miejsca tkwi w kompozycji: miękki, szeroki nurt na pierwszym planie i samotny szczyt pośrodku kadru. To właśnie ten kadr widzicie najczęściej na okładkach przewodników. Nam niestety nie udało się złapać tej perspektywy z powodu mgły i remontu mostu, ale widok i tak był spektakularny.
Na szczyt Kirkjufell można wejść, ale jest to trudna i wymagająca trasa. My nie wybraliśmy się na wspinaczkę, ale szczegóły takiej wyprawy możecie zobaczyć na przykład na poniższym wideo.
Parking znajduje się tuż obok atrakcji i jest płatny (koordynaty). Koszt postoju to około 1200 ISK. Jako jeden z niewielu, parking ten nie jest obsługiwany przez aplikację Parka. My korzystaliśmy z bezpłatnego parkingu (koordynaty) znajdującego się dosłownie 5 minut spacerem od głównego, płatnego parkingu. Dla wielu osób mylący może być znak, który zakazuje tutaj wjazdu motocyklom i samochodom. Znak rzeczywiście tutaj stoi, ale dotyczy szutrowej drogi po prawej stronie, przeznaczonej dla koni. Parking znajduje się natomiast po lewej stronie, przy drewnianym stoliku i ławach.
Ile czasu zaplanować na Kirkjufell? Około 20-40 minut powinno w zupełności wystarczyć.
Wodospad Svöðufoss
Svöðufoss to kolejny wodospad, który nie imponuje wielkością (ma około 10 m wysokości), ale w pogodny dzień tworzy prawdziwie pocztówkowy krajobraz z racji widocznego w tle lodowca Snæfellsjökull. To właśnie z tego lodowca spływa woda zasilająca Svöðufoss.

Nas pogoda nie rozpieszczała i niestety nie mogliśmy zobaczyć Snæfellsjökull, ale i tak bardzo nam się tu podobało. Sami spójrzcie na te przepiękne bazaltowe kolumny, które otaczają wodospad.

Svöðufoss możecie podziwiać z niewielkiego tarasu widokowego, który znajduje się zaledwie kilka minut spacerem od parkingu. Parking jest tutaj darmowy (koordynaty), a na całą atrakcję przeznaczycie około 15-30 minut.
Protip! Z tego samego parkingu możecie podejść też do mniej znanego, wielopiętrowego Kerlingarfoss. Jeśli macie trochę więcej czasu, warto dorzucić go do atrakcji półwyspu Snæfellsnes.
Wrak statku Sæljós GK-2
A jeśli o atrakcjach półwyspu Snæfellsnes mowa, to nie sposób pominąć wraku statku Sæljós GK-2. Kuter służył latami islandzkim rybakom, aż w marcu 2017 roku złapał poważny przeciek podczas połowów w Breiðafjörður. Został odholowany do Rif, później osiadł i… już został. Dziś to nieoficjalna atrakcja fotograficzna północnego Snæfellsnes. Trudno się dziwić, bo rdzawy kadłub na wstędze lawowego piasku z klifami w tle to widok, obok którego trudno przejść obojętnie.


Wrak statku jest oddalony od Svöðufoss o jakieś 5 minut jazdy samochodem i warto tu podjechać choćby na chwilę. Wystarczy nawet 15 minut! Zatrzymacie się na dzikim parkingu tuż za wrakiem (koordynaty).
Latarnia Svörtuloft
Latarnia Svörtuloft znajduje się na zachodnim krańcu Snæfellsnes. Rozpoznacie ją po charakterystycznym pomarańczowym kolorze, który miał poprawiać widoczność wybrzeża w mgłach i sztormach. Ta okolica słynęła bowiem z niebezpiecznej żeglugi i rozbitych statków.

Nazwa Svörtuloft oznacza „czarny sufit” i nawiązuje do tutejszych klifów uformowanych z czarnej jak smoła lawy. Wybrzeże naprawdę wygląda tu jak ciemny, lity parapet zawieszony nad Atlantykiem. Z krawędzi klifów często wypatruje się wielorybów, a w sezonie lęgowym można obserwować liczne gatunki ptaków (czasem także maskonury).
Końcówka drogi 579 jest szutrowa i wyboista, ale przejezdna. Jedźcie ostrożnie i powoli i pamiętajcie, by zawsze sprawdzać warunki drogowe i pogodowe w aplikacji Safe Travel. Na miejscu spędzicie około 30 minut. Darmowy parking znajduje się tutaj.
Jeśli macie więcej czasu, warto rozważyć podjazd do sąsiedniej latarni Öndverðarnes, a stamtąd na plażę Skarðsvík – to jedno z nielicznych miejsc na Islandii o złotym kolorze piasku, który pięknie kontrastuje z bazaltowymi ścianami wokół.


Krater Saxhóll
Jeśli chcecie znaleźć się jeszcze bliżej wulkanicznego klimatu, zastanówcie się nad odwiedzeniem krateru Saxhóll. Zauważycie go już z drogi. Podejście jest niezwykle łatwe, bo wokół krateru poprowadzono rdzawe schody, które przepięknie komponują się z czernią wulkanu. Nic dziwnego, że projekt otrzymał liczne nagrody architektoniczne, w tym Rosa Barba International Landscape Prize. Na szczyt dojdziecie w zaledwie 15 minut, a z samej góry rozciąga się panorama 360° na okoliczne krajobrazy. Niewielki wysiłek, a widok nieproporcjonalnie wielki.
Na całą atrakcję zaplanujcie około 30-40 minut. Darmowy parking przypinam tutaj.

Czarna plaża Djúpalónssandur
Plaża Djúpalónssandur jest nazywana najpiękniejszą plażą na półwyspie Snaefellsnes i w pełni się pod tym podpisuję. Ba! Mogę nawet dodać, że to jedna z najlepszych plaż, którą do tej pory widziałam na Islandii.

Djúpalónssandur w dosłownym tłumaczeniu oznacza „plażę głębokiej laguny”. Nazwę zaczerpnięto od znajdującej się tu laguny Djúpalón („głęboka laguna”). Obok niej znajduje się również Svörtulón („czarna laguna”).
Nazwa Djúpalón nie jest przypadkowa. Zbiornik ten jest zaskakująco głęboki jak na tak małą misę, bo woda gromadzi się tu z opadów i spływów ze zboczy, a nie ucieka szybko przez porowate warstwy. Dla dawnych rybaków była źródłem słodkawej wody (zwykle mniej zasolonej niż morze) i punktem orientacyjnym przy drodze na połów z Dritvík. W bezwietrzne dni powierzchnia laguny zamienia się w idealne lustro, w którym odbijają się czarne klify i chmury.
Svörtulón to mniejsza i bardziej nastrojowa laguna. Jej ciemny kolor to efekt połączenia czarnych ścian bazaltu, ciemnego dna i drobnego materiału z erozji unoszącego się w wodzie. Gdy słońce jest nisko, woda wygląda jak czarny obsydian przecinany refleksami wiatru.
Obie laguny to depresje w polu lawowym, wypełniane przez deszcz i spływy. Nie są połączone z morzem, choć bywają lekko zasalane bryzą i rozbryzgami podczas sztormu.
Wokół plaży Djúpalónssandur roztaczają się przepiękne formacje skalne. Część z nich wygląda jak grzbiet smoka i można się tu poczuć jak na planie filmowym jakiegoś serialu fantasy.

Gdy zaparkujecie na darmowym parkingu (koordynaty), skierujcie się na ścieżkę Nautastígur, najbardziej po prawej stronie. Nazwa ta oznacza dosłownie Ścieżkę Byka, ponieważ dawniej spędzano tędy bydło do pobliskich lagun na wodopój. Później była to także wygodna droga dla rybaków idących do Dritvík. Polecam rozpoczęcie zwiedzania właśnie od tej strony, bo zyskacie tu najlepszy flow. Zaczynacie od poszarpanych skał, schodzicie na plażę i wracacie ścieżką po drugiej stronie, domykając pętlę.


Na końcu Nautastígur, po prawej stronie, zobaczycie Aflraunasteinar, czyli kamienie, którymi niegdyś mierzyło się siłę rybaków: Amlóði – 23 kg, Hálfdrættingur – 54 kg, Hálfsterkur – 100 kg, Fullsterkur – 154 kg. Możecie tutaj spróbować swoich sił. Mnie udało się podnieść tylko pierwszy kamień.
Następnie napotkacie rozrzucone na plaży rdzawe szczątki trawlera Epine GY7 z Grimsby, który rozbił się nieopodal zatoki Dritvík w 1948 roku. Zginęło 14 członków załogi, pięciu ocalało. Fragmenty kadłuba leżą na plaży jako upamiętnienie wypadku i przestroga przed potęgą oceanu.
Przespacerujcie się wybrzeżem, a następnie wróćcie drugą ścieżką. W ten sposób zatoczycie pełne koło po plaży Djúpalónssandur.
Uwaga! Pod żadnym pozorem nie podchodźcie zbyt blisko wody. Podobnie jak na Reynisfjarze, panują tutaj zdradliwe sneaker waves, które potrafią sięgnąć zaskakująco wysoko, a następnie wciągnąć wgłąb morza.
Czas, który warto przeznaczyć na zwiedzanie to od 30 do 60 minut.
Wybrzeże Arnarstapi
Arnarstapi to jedna z najładniejszych wsi na Islandii. Ma absolutnie malownicze wybrzeże, na którym znajdziecie kilka flagowych obiektów geologicznych półwyspu. Jednym z najbardziej znanych jest łuk Gatklettur i most skalny (Stone Bridge) wznoszący się nad rozpadliną Músagjá.
Zwiedzanie rozpoczniecie od kamiennego pomnika Bárðura. Według islandzkich sag, Bárður był pół-człowiekiem, pół-olbrzymem, który po serii rodzinnych dramatów zaginął w lodowcu Snæfellsjökull. Od tego czasu jest duchem opiekuńczym i okoliczni mieszkańcy zwracają się do niego o pomoc i opiekę w różnych sprawach.

Od pomnika Bárðura udajcie się na punkt widokowy po prawej stronie, by spojrzeć na przepiękne klify ozdobione bazaltowymi kolumnami. Wyglądają jak organy. To wybrzeże naprawdę jest jedyne w swoim rodzaju.


Następnie udajcie się do łuku Gatklettur, a potem do Músagjá, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie na kamiennym moście.


Parking jest tutaj darmowy, ale stopniowo wprowadzany jest system opłat. Sprawdzajcie znaki i aplikację Parka, która służy do opłacania postoju.
Czas potrzebny na zwiedzenie Arnarstapi to około 60-80 minut. Wycieczkę możecie rozszerzyć o trekking do Hellnar.
Wąwóz Rauðfeldsgjá
Rauðfeldsgjá to bardzo wąska, a jednocześnie niezwykle wysoka szczelina, do której można wejść. Światło wpada tutaj z góry cieniutkim strumieniem, delikatnie oświetlając ściany porośnięte mchem i tworząc bajkowy klimat. Szczelina jest tak wąska, że wyciągając ręce, dotkniecie obu jej ścian.
Wąwóz Rauðfeldsgjá jest łatwo dostępny i praktycznie każdy może wejść choćby trochę do jego wnętrza. Samo dojście do szczeliny i pierwsze kilkanaście metrów w środku to bułka z masłem. Im dalej w głąb szczeliny, tym częściej trzeba chodzić po śliskich skałach, wspinać się i przeprawiać przez płynący tu strumyk. Tego odcinka trasy nie da się pokonać suchą stopą. Jeśli nie czujecie się na tyle bezpieczniena, by eksplorować serce wąwozu, odpuście. Już sam początek wąwozu daje świetne widoki, więc warto tu podjechać choćby dla samego podejścia pod wejście.
Darmowy parking znajduje się tutaj. Na całą atrakcję zaplanujcie 30-45 minut.
Wodospad Bjarnarfoss
Bjarnarfoss to smukła, „wstęgowa” kaskada spadająca po bazaltowych kolumnach, którą przy dobrej pogodzie powinniście zauważyć już z drogi 54. Do platformy widokowej dotrzecie całkiem szybko (około 10-15 minut), ale możecie też podejść wyżej pod dolną kaskadę. Tutaj droga jest już bardziej stroma i śliska, więc bądźcie ostrożni. To podejście powinno zająć około 20 minut.
Darmowy parking przy Bjarnarfoss znajdziecie tutaj. Na całą atrakcję zaplanujcie około 30-60 min w zależności od tego czy planujecie podejście pod kaskadę.

Plaża Ytri Tunga
Ostatnią atrakcją półwyspu Snæfellsnes jest Ytri Tunga. Plaża dość osobliwa w tej krainie czarnych plaż, bo ze złotym piaskiem. Do tego zamieszkują ją absolutne słodziaki: foki szare i foki portowe. Najczęściej można je tutaj spotkać późną wiosną i latem.
Patrzcie uważnie, bo foki wylegujące się na skałach potrafią zmylić wzrok i łatwo wziąć je za zwykłe głazy.
Samochód zostawcie na płatnym parkingu (ok. 700 ISK), a na całą atrakcję zaplanujcie około 30 minut.

Podoba Ci się ten wpis? 🙌 Wesprzyj moją twórczość!
Mam nadzieję, że ten wpis pomoże zaplanować Wam podróż po największych atrakcjach półwyspu Snæfellsnes. Jeśli macie ochotę wesprzeć moją blogową twórczość, możecie postawić mi wirtualną kawę. To dla mnie ogromnie miły gest i wielka motywacja do dalszego pisania. Dziękuję, że doceniacie moją pracę.

![Islandia – Gotowy plan podróży, który dopasujesz do swoich potrzeb [PART 1] Islandia-Blog-Cover](https://lenaweglarz.pl/wp-content/uploads/2024/06/Islandia-Blog-Cover-1024x683.jpg)
![Islandia: Poprzez wodospady do czarnej plaży Reynisfjara [PART 2] Seljalandsfoss](https://lenaweglarz.pl/wp-content/uploads/2024/06/Seljalandsfoss-min-1024x684.jpg)
![Islandia: Poprzez smoczy kanion do smaków Höfn [PART 3] Sjónarnípa](https://lenaweglarz.pl/wp-content/uploads/2024/06/Sjonarnipa-min-1024x684.jpg)