Hauklandstranda - widok ze szczytu Mannen

Lofoty: Co warto wiedzieć?

Dzikie, nieokiełznane, pełne dramatycznych szczytów i baśniowych widoków – Lofoty. Ten archipelag u wybrzeży Norwegii od dawna był moim marzeniem, a w tym roku to marzenie udało się zrealizować! W tym wpisie opowiem Wam, jak wyglądała nasza podróż i co warto wiedzieć, planując pobyt na Lofotach.

Kiedy najlepiej jechać na Lofoty?

Nie ma jednej dobrej odpowiedzi na to pytanie. Wszystko zależy od tego, czego szukacie. Latem (czerwiec–sierpień) możecie liczyć na długie dni i względnie stabilną pogodę, ale też będziecie musieli się zmierzyć z korkami i dużą liczbą turystów. Z kolei zima to czas magicznych zórz polarnych i śnieżnych krajobrazów.

My wybraliśmy się na Lofoty na przełomie kwietnia i maja i ten termin miał swoje uroki: praktyczny brak turystów, puste szlaki, spokojne drogi i parkingi. Tylko natura i my. Ale były też negatywy.

Gdy rozmawialiśmy z mieszkańcami regionu, mówili, że w tym roku wiosna wyjątkowo się ociąga i nadejdzie później niż zazwyczaj. W związku z tym musieliśmy się mierzyć z ogromnymi wahaniami pogody na szlakach, od słońca po deszcz i mgłę aż po śnieg i grad. Na niektóre trasy po prostu nie mogliśmy wejść, bo zalegał na nich jeszcze śnieg. Na szczęście szybko znajdowaliśmy alternatywne atrakcje, o których opowiem poniżej.

Wiosna na Lofotach to też okres zwiększonego ryzyka lawinowego. Topniejący śnieg, intensywne opady deszczu, cykle zamarzania i odmarzania mogą prowadzić zarówno do zejścia lawin mokrego śniegu, jak i osuwisk skalnych. Zanim ruszycie na szlak, sprawdzajcie ostrzeżenia na stronie varsom.no. W kwietniu na Lofotach najczęściej obowiązuje poziom zagrożenia 2-3 w pięciostopniowej skali, ale zdarzają się dni z poziomem 4, a wtedy najlepiej zostać w domu.

Jeśli chodzi o prognozy pogody, na Lofotach nigdy nie można im w pełni zaufać. Tu wszystko potrafi zmienić się w ciągu kwadransa, co zresztą możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej. W jednej chwili świeci słońce, a po piętnastu minutach leje deszcz, wieje i wszystko tonie we mgle.

Gdybym miała polecić jedno źródło, które w miarę trafnie przewiduje kaprysy tutejszej aury, byłby to serwis Yr. To norweski portal pogodowy, z którego korzystają także lokalni mieszkańcy. Warto tam zaglądać, choćby po to, żeby mieć ogólne pojęcie, czego się spodziewać danego dnia.

Yttresand Beach From Roren Viewpoint 1024x684
Widok na plażę Yttresand z punktu widokowego Røren. Taka pogoda towarzyszy nam podczas wchodzenia na szlak.
Widok na plażę Yttresand z punktu widokowego Roren - Lofoty
A to nadal widok na plażę Yttresand. Oba zdjęcia dzieli dosłownie 15 minut. Taka pogoda towarzyszy nam podczas dalszej wędrówki i zejścia.

Jak dostać się na Lofoty?

My wybraliśmy opcję lotu z Gdańska do Tromsø, a następnie wypożyczyliśmy samochód i ruszyliśmy w stronę Lofotów, do Leknes. Tym razem ponownie postawiliśmy na auto elektryczne. O zaletach tego rozwiązania pisałam już przy okazji zwiedzania okolic Stavanger i wciąż się pod nimi podpisuję.

W Tromsø skorzystaliśmy z usług wypożyczalni Sixt i muszę przyznać, że spisali się na medal. Obsługa klienta i kontakt z biurem były na najwyższym poziomie i mogę spokojnie powiedzieć, że było to jedno z naszych najlepszych doświadczeń z wypożyczalniami w Norwegii. Już przy desku otrzymaliśmy wszystkie najważniejsze informacje i numery telefonów w razie problemów.

Droga z Tromsø do Leknes to ok. 7-8 godzin za kierownicą, ale czas mija zaskakująco szybko. Widoki po drodze są absolutnie zachwycające: fiordy, góry, a czasem nawet renifery spacerujące tuż przy poboczu. Tu na przykład nasz postój na ładowanie samochodu w Bjerkvik, z widokiem na Herjangsfjorden – jedną z odnóg Ofotfjordu.

Bjerkvik - widok na Herjangsfjorden
Bjerkvik - widok na Herjangsfjorden
Lofoty - Trasa z Tromso do Leknes

Jeśli również planujecie jazdę elektrykiem, koniecznie pobierzcie aplikacje do ładowania auta już w Polsce i podepnijcie swoje karty. Zaoszczędzi to Wam sporo czasu i nerwów. Oto apki, które przydadzą się w drodze:

  • Mer – najpopularniejszy dystrybutor na północy Norwegii
  • Elton – agregat różnych dystrybutorów
  • Bilkraft (Eviny) – popularniejszy na południu, ale na północy ma kilka swoich stacji, to zdecydowanie moje ulubione stacje ładowania

Chciałabym też uczulić na stacje Recharge, ponieważ mam z nimi najgorsze doświadczenia. Wielokrotnie zdarzało się, że nie działały albo samoistnie przerywały ładowanie, przez co po prostu nie udawało nam się naładować samochodu. Takie sytuacje miały miejsce nie tylko podczas tej podróży, ale również w trakcie poprzednich wyjazdów. Po tych wpadkach zupełnie straciłam zaufanie do tej marki.

Gdzie najlepiej spać na Lofotach?

Jeśli szukacie miejsca, z którego wszędzie jest w miarę blisko, okolice Leknes to świetny wybór. Leży mniej więcej w środku archipelagu, więc łatwo stąd dojechać zarówno na zachodnie plaże, jak i na trekkingi w Reine czy Henningsvær.

My zatrzymaliśmy się w Slydalen, niedaleko Leknes. Nasz domek był położony w dolinie, z widokiem na góry i wodę – bajka. Tutaj zostawiam namiary. Już samo jedzenie śniadania przy tym oknie było atrakcją samą w sobie.

Gdzie najlepiej spać na Lofotach - Slydalen, Leknes

Jak wyglądają szlaki na Lofotach?

Nasz plan na zwiedzanie Lofotów obejmował głównie górskie wędrówki. Jeśli i Wy chcecie podążyć tym tropem, to musicie się przygotować na kilka bardzo ważnych rzeczy.

Po pierwsze, szlaki na Lofotach znacząco różnią od tradycyjnych szlaków, nawet tych w południowej części Norwegii. Tutaj przyroda jest bardziej dzika i nieokiełznana, a trasy, nawet te średnio wymagające, mogą okazać się wycieńczające i niebezpieczne, jeśli pojawi się deszcz. Większość lofockich szlaków jest nieutwardzona i błotnista. Nie ma tutaj barierek czy zabezpieczeń. Trasy często prowadzą stromymi, skalistymi zboczami, które nie są regularnie konserwowane. Odrobina deszczu czy mżawki sprawiają, że podłoże staje się śliskie i grząskie. Stabilne, nieślizgające się buty to podstawa.

Lofoty Co Warto Wiedziec 1024x684

Na wielu szlakach brakuje również oznaczeń. Warto więc przygotować się wcześniej i przestudiować, jak wygląda trasa i gdzie znajduje się punkt wejścia na szlak. Prawdę mówiąc, z tras, które przygotowaliśmy, jedynie szlak na Reinebringen był świetnie oznaczony. Pozostałe były dla nas raczej zagadką i musieliśmy polegać na naszym researchu, screenach mapek oraz wydeptanych ścieżkach.

Szlaki są też bardzo, ale to bardzo strome i… dosyć nudne. Nie zrozumcie mnie źle. Widok ze szczytów jest naprawdę zjawiskowy, ale same wędrówki należą do dosyć monotonnych. Przebicie jest bardzo duże i naprawdę trzeba się namęczyć, żeby na ten szczyt wejść, a po drodze nie uświadczycie cienia drzew czy płynących z wolna strumyków. Oczywiście widok ze szczytu wynagradza wszystko, ale sama wędrówka nie należy do szczególnie przyjemnych. Szlaki są na przemian błotniste i kamieniste i technicznie stanowią duże wyzwanie.

Czy na Lofotach jest drogo?

Myślę, że odpowiedź na to pytanie dla każdego będzie inna w zależności od oczekiwań. My postawiliśmy na budżetowe zakupy w sklepie Rema 1000 i korzystaliśmy z aplikacji Too Good To Go, dzięki której można w niższej cenie zgarnąć jedzenie, któremu upływa data przydatności do spożycia. Można upolować paczki ze stacji benzynowych, śniadania z hoteli, czy wypieki z kraftowych kawiarni. W Leknes korzystaliśmy z tego kilkukrotnie i naprawdę jest to fajna opcja na zaoszczędzenie paru groszy. Koniecznie wpadnijcie po paczkę do kawiarni Huset Kafé przy Idrettsgata 1.

Ile dni warto przeznaczyć na zwiedzanie Lofotów?

Oczywista odpowiedź brzmi: im więcej tym lepiej! Ale wiadomo, nie zawsze mamy tyle czasu, ile chcemy. Lofoty naprawdę rozpieszczają widokami i spokojnie można by było się tutaj zaszyć na dobre miesiące, ale myślę, że na podstawowy plan zwiedzania powinno wystarczyć około 7 dni.

Jakie są najpiękniejsze miejsca na Lofotach?

Można spokojnie powiedzieć, że Lofoty to jedno wielkie piękno. Znajdziecie tu fantastyczne plaże, takie jak Kvalvika czy Haukland, oraz niezliczone możliwości na super trekkingi. Nie brakuje tu także malowniczych miasteczek. Reine, Hamnøy, Å, Nusfjord czy Henningsvær wyglądają jak z pocztówki i aż trudno uwierzyć, że to prawdziwe miejsca, a nie scenografia do filmu.

Dla mnie do niezapomnianych widoków należy trasa na Ryten i widok z samego szczytu na plażę Kvalvika. Drugim miejscem, które szczególnie mnie urzekło, była wioska Nusfjord. To takie miejsca, które zapamiętuje się na całe życie.

Wejście na Ryten, widok na Kvalvikę, Lofoty
Wejście na Ryten i widok na Kvalvikę
Nusfjord, Lofoty
Nusfjord

Co robić w deszczu na Lofotach?

Pogoda na Lofotach potrafi być kapryśna, więc warto mieć przygotowany plan awaryjny na wypadek deszczu. W niepogodę można wybrać się na przykład do wiosek rybackich takich jak Reine czy Å, by poczuć klimat tradycyjnych czerwonych rorbuer (domków rybackich). Warto też zajrzeć do Sakrisøy i zobaczyć słynny żółty domek. Również Nusfjord skąpany we mgle należy do epickich widoków.

Sakrisøy, Lofoty
Sakrisøy

A gdy deszczowe spacery trochę Wam się uprzykrzą, zaszyjcie się w lokalnych kawiarniach i piekarniach, by napić się kawy i przetestować, gdzie serwują najlepsze cynamonki. Przy tym zamglonym oknie w Nusfjord wcale nie czułam, że coś mnie omija i słońce naprawdę było zbędne.

Landhandleriet Cafe W Nusfjord 1024x876
Landhandleriet Café w Nusfjord

Zostawiam tutaj namiary na moje ulubione kawiarnie na Lofotach:

  • Lysstøperi and Cafe w Henningsvær – kawiarnia i pracownia świec w jednym, stąd też wnętrze kawiarni jest udekorowane dziesiątkami kolorowych świec. Jest tutaj naprawdę przepięknie i przepysznie.
  • Huset Kafé w Leknes – niewielka, przytulna kawiarnia w samym centrum z pyszną kawą i wypiekami.
  • Landhandleriet Café w Nusfjord – kawiarnia znajduje się w zabytkowym budynku dawnego sklepu spożywczego. Wnętrze ma rustykalny, klimatyczny charakter: drewniane szafki, stare lady, dekoracje vintage i absolutnie zniewalające widoki na fiordy.

Innym pomysłem na deszczowy dzień może być wizyta w jednym z tutejszych SPA. My odwiedziliśmy Nyvågar w Kabelvåg i bawiliśmy się świetnie. Na miejscu znajduje się fantastyczna sauna z widokiem na fjordy. Z sauny można wyjść prosto na drewniany taras z zejściem do wody. W kwietniu woda była naprawdę lodowata. Na zewnątrz dostępny jest również hot tub. Korzystaliśmy z niego przy lekkim deszczu i zupełnie nam to nie przeszkadzało. Na piętrze znajdziecie przytulną strefę relaksu, gdzie można odpocząć na wygodnych fotelach, pograć w gry planszowe, poczytać książki, czy przygotować sobie kawę lub herbatę. Rustykalny klimat i cudowny widok zza okna sprawiają, że spokojnie można tu siedzieć godzinami. Za dwugodzinny pobyt z ręcznikami zapłaciliśmy 450 NOK od osoby (ok. 160 zł). Rezerwacji należy dokonać wcześniej. Wystarczy skontaktować się przez email, recepcja odpowiada bardzo szybko. Było warto!

SPA na Lofotach - Nyvågar w Kabelvåg
Nyvågar w Kabelvåg

Zadaj mi pytanie

Znacie już podstawowe fakty, o których warto wiedzieć przed podróżą na Lofoty. Macie jakieś pytania? Zadajcie je w komentarzu. Chętnie na nie odpowiem i dodam do tego artykułu. Poniżej znajdziecie kolejne wpisy, które ułatwią Wam planowanie własnej podróży:

Podoba Ci się ten wpis? 🙌 Wesprzyj moją twórczość!

Mam nadzieję, że ten wpis zachęcił Was do podróży na Lofoty. Jeśli macie ochotę wesprzeć moją blogową twórczość, możecie postawić mi wirtualną kawę. To dla mnie ogromnie miły gest i wielka motywacja do dalszego pisania. Dziękuję, że doceniacie moją pracę.

   Postaw mi kawę na buycoffee.to   

Zostaw komentarz